Nasze polskie powstańcze zrywy narodowe. Z jednej strony walka narodowa, a z drugiej walka klasowa, czyli rżnięcie panów. Zupełnie fantastyczny fragment z "Pamiętnika mojego życia - cz. 2" Tadeusza Bobrowskiego.
"Przy rzekomym ściganiu powstańców dopuszczali się włościanie napadów na domy i rabunku, jak to dowodził fakt następny, dokładnie mi znany, którego ofiarą był stryj mój siedemdziesięcioletni, Bobrowski Mikołaj (...). Pod nieobecność jego w domu objazd kozacki pod wodzą oficera przybył do dworu w Sołotninie pytając o gospodarza. Odpowiedział służący, że wyjechał do Berdyczowa, a na pytanie, czy nie poszedł czasem do powstania, tenże służący odpowiedział, że: "Mój pan na to za stary, bo ma lat z górą 70." - "Czy macie broń w domu?" - "Mamy" - i okazał stary pałasz i parę skałkowych pistoletów, pamiątki z kampanii napoleońskich (...). Oficer zarekomendował odwrót i dwór i wieś opuścił, ale zgromadzona na dziedzińcu tłuszcza włościan wtargnęła do domu, mówiąc między sobą: "Stary ma gdzieś pieniądze." Naraz zgoła przypadkowo któryś potrącił kantorek, z którego odezwał się brzęk złota; kantorek niezwłocznie rozbito i dobyto zawartość, i tym tak się w poszukiwaniu rozochocili, że na drzazgi wszystkie meble, nie wyłączając nawet luster, pobili wprost dla przyjemności niszczenia; wszelkie ruchomości, które im w ręce wpadły, zabrali i naładowawszy nimi kilka fur do pobliskiego miasteczka Cudnowa wywieźli. Zabrali około 800 sztuk półimperiałów, w srebrze i banknotach 1200 rb., w ruchomościach z górą 2000 rb., nie licząc uszkodzenia mebli i potłuczonych luster znacznej ceny. (...) Powiadomiony o rabunku stryj mój, prosto z Berdyczowa pojechał ze skargą do ks. Druckiego, gubernatora wołyńskiego, który mu odpowiedział: "Cóż pan chcesz, czas wojenny, jako sam eks-wojskowy wiesz pan co to? Zresztą samiście tego chcieli" - i z niczym go odprawił. Rozbestwione chłopstwo po dokonaniu bezkarnym tej grabieży bawiło się na trakcie pocztowym tuż obok Sołotnina z Berdyczowa do Żytomierza położonym zatrzymywaniem przejeżdżających i grabieżą ich, a w tej liczbie obrabowało urzędnika do szczególnych poleceń przy gen.-gubernatorze, którzy ostatniego objaśnił co się pod Żytomierzem dzieje... Zmyto głowę gubernatorowi i zarządzono dochodzenie, ciągano chłopów, ale nie ukarano, ani szkód wyrządzonych wynagrodzić nie zmuszono - na tym się skończyło!" (str. 489 - przypis autora)
______________________________________________________________________________________________________________
Możesz skorzystać z przycisków prowadzących do innych stron, zawierających inne dzieła: Efemerydy, Zbrodnia na torze łuczniczym i Gdańsk.
Zakres licencji zawiera strona do której prowadzi przycisk Licencje.
Jeżeli masz ochotę podzielić się uwagami na temat przeczytanego tekstu napisz na adres wmatlan@else.com.pl
_______________________________________________________________________________________________________________
Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych
Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła