Data: 1 maj 2008 r.

Dział: Literatura

Temat: Abramowicz

Rozwinięcie: Mieczysław Abramowicz „Każdy przyniósł co miał najlepszego”.

            

1. Książka została zakupiona do biblioteki jako dar posła Palikota i jego żony. W ten sposób Palikot, który produkuje jabole wyżerające mózgi, finansuje książki, których te wyżarte mózgi już nie przetrawią. To mi przypomina koncert charytatywny zorganizowany przez Polmos Starogard na rzecz dzieci z rozbitych rodzin. Hipokryzja.  

2. Książka napisana jest przy zastosowaniu metody Grassa: Niemcy (Żydzi) prowadzili życie poważne, godne, wartościowe, Polacy, wprost przeciwnie – niegodne, bandyckie, byle jakie. Na przykład:

 „(…) pociąg tuż przed Głównym Dworcem wypadł z szyn – mówiło się wtedy, że to był sabotaż polskich kolejarzy…” (str. 69) (Grass: polscy kolejarze to podpalacze).

            Inna teza z książki Abramowicza: Polacy srali na macewy. Odpowiadam: srali, gdyż nie wiedzieli, że porzucone w lasku kamienne płyty, to fragmenty żydowskich grobowców.  

            Inny fragment z książki Abramowicza: 

„Za rok, dwa stanie tu, w dawnym sercu Starego Miasta ogromny multipleks, jakieś monstrum, w którym tysiące ludzi na kilkunastu ekranach oglądać będzie amerykański chłam, pożerając tony prażonej kukurydzy.” (str. 109). 

W domyśle: gdyby Żydzi byli gospodarzami tego miasta nigdy nie doszło by do takiego upadku. Tylko zapomniał biedaczek, że ten amerykański chłam wydobywa się z wytwórni filmowych założonych w Stanach Zjednoczonych przez Żydów z Łomży i okolic.

3. Niemcy, przeciwnie niż Polacy, byli uczciwi, dobroduszni i życzliwi Żydom:

            „Otto zabrał świecznik do mieszkania ciotki Marianny. Ustawił go na stole obok talerzyka z opłatkiem, z choinki zdjął jedną świecę i umieścił w pustym lichtarzu. Potem zapalił wszystkie świece i powiedział:

            - Niech Bóg wam wszystkim błogosławi.

            Tak, Otto Radtke był dzieckiem szczęścia.” (str. któraś tam)

            Jaki to wzruszający przykład przyjaźni Niemców do Żydów.

            Ale jest i inny przykład:

            „Do Gestapo w Gdańsku

            Jako praworządny obywatel Rzeszy donoszę, że Żyd Arthur Broner (Gdańsk, Rammbau 26, III piętro) powiedział wczoraj o godz. 6 wieczorem przed domem, w którym mieszka i który ja odwiedziłem, żeby spotkać znajomego Marchewitza Franza, tapicera, ale go nie zastałem, że on nie będzie nosić żydowskiej gwiazdy na ubraniu. Żyd Broner nadmienił, że przepis o noszeniu żydowskiej gwiazdy jego nie dotyczy i on nosić nie będzie. Żyd powiedział to w obecności kilku świadków, którzy tam byli:

            Bieleita Hansa, woźnego bankowego (zam. Hakelwerk 8),

            Preussa Aloysa, muzyka (zam. Hekelwerk 12/4a),

            Hildebrandt Matilde i Richarda, małżeństwa z ulicy Niedere Seigen (numeru nie pamiętam),

            Geratzkiego Paula, sklepikarza z Wrzeszcza (zam. Baumbachallee 72, I piętro).

            Żyd Broner powiedział też, że on się nie boi i że do getta na Mausegasse nie pójdzie. Moje doniesienie potwierdzić mogą wyszczególnieni świadkowie.

            Heil Hitler!

Schwedtke Ottokar Rudolf

Fryzjer

Gdańsk, Kuhgasse 11/2b

Członek NSDAP od roku 1932.

Gdańsk, 12 września 1941” (str. 119-120)

             A co sądzić o takim sugestywnym opisie Niemców:

            „W tym momencie na Sali zgasło światło. Kurtyna powoli rozsunęła się i ukazał się podniosły obraz Gdańska. Przez kilka minut trwała niepohamowana owacja widzów. Po chwili wszyscy wstali, unieśli ręce w geście partyjnego pozdrowienia i z dziesiątek gardeł popłynęła pieść zwycięstwa, siły i niemieckiej, narodowej dumy:

            - Deustschland, Deutschland uber alles!

            W wielu oczach pojawiły się łzy. Wzruszenie udzieliło się wszystkim. Po tylu latach niewoli, po latach upodlenia przez wrogów, którzy panoszyli się w Gdańsku jak u siebie, po latach oderwania od Macierzy, dziś w wolnej niemieckiej szkole w niemieckim już na zawsze Gdańsku brzmi ta piękna pieśń. Tak! Niemcy ponad wszystko!

            - Sieg Heil! Sieg Heil! Sieg Heil!” (str. 145-146)

            Biedni, sympatyczni Niemcy. A Ci wrogowie, którzy panoszyli się w niemieckim Gdańsku to właśnie podli i nędzni Polacy – podpalacze i bandyci wykolejający pociągi pełne niewinnych, prześladowanych Niemców. Autor nawet nie omieszkał użyć słowa „macierz” typowo polskiego, gdyż Fryce mówią Vaterland, czyli kraj ojców, w przeciwieństwie do Polaków, którzy w ojczyźnie widzą Matkę.

4. Żydzi czuli się Niemcami, walczyli za Niemcy i byli z tego dumni. Oto wśród pamiątek emigranta z Gdańska do Izraela:

            „Na ścianach – dziesiątki fotografii ludzi i miejsc. Największa z nich, oprawiona w grube, rzeźbione ramy przedstawia neoromańską synagogę w Strasburgu, spaloną przez nazistów we wrześniu 1940 roku. W Strasburgu urodziła się żona Meira, stąd ten francuski akcent. W równie dużej ramie, ale nie tak dostojnej, kilka fotografii bardzo znajomych.

            - Ależ to Piotrkowska! A to pomnik Kościuszki i ulica Gdańska i dworzec na Widzewie!

            - Tak, to moje ukochane miasto Łódź. Tyle tylko zostało, co tych kilka pocztówek, i to – Meir wskazuje na niewielką gablotkę powieszoną na ścianie tuż obok empirowej biblioteczki.

            W gablotce wyściełanej bordowym pluszem przypięty Krzyż Żelazny z czarną wstążką, a pod gablotkę wsunie kserokopia znanego zdjęcia: feldmarszałek von Hindenburg obok zdobycznych armat rosyjskich przed Bramą Wyżynną w Gdańsku.

            - To za Tannenberg (…)” (str. 98)

            Zramolały staruszek nie skojarzył, że walczył za militaryzm niemiecki, który był naturalną pożywką dla nazizmu i antysemityzmu, który zmiótł Żydów z Europy. Naiwny idiota przez całe życie był dumny ze swojego orderu.

5. W komunistycznej Polsce, jak wiemy, Żydzi byli prześladowani (casus Gross), zwłaszcza w 1968 r. Autor zamieszcza artykuł z „Trybuny Ludu”, a w nim taki fragment:  

            „20 marca w Nowym Jorku odbyła się antypolska demonstracja i wiec pod gmachem ONZ zorganizowana przez związek przewodniczących największych organizacji żydowskich w USA. Jest to największa i najbardziej wpływowa na świecie organizacja żydowska. Na tymże wiecu wystąpił rabin Herschel Schacter, który powiedział: „Fakt, że rząd polski oskarża Żydów o sympatie do Izraela, to dwa oblicza znanego europejskiego zjawiska, jakim jest antysemityzm polski, starszy od antysemityzmu hitlerowskiego i na którym wzorowali się naziści” (no, proszę – maluczko, a dowiemy się, że to nie „szlachetni” hitlerowcy palili i gazowali miliony Żydów, Polaków i ludzi innych narodowości, ale „żądni krwi Polacy”).” (str. 269)

            I co? Sprawdziło się? Czyż nie każą nam teraz przepraszać za „polskie obozy koncentracyjne” i mordowanie Żydów?

            Żeby nie było żadnych wątpliwości: to napisał Polak-antysemita, który antysemityzm wyssałem z mlekiem matki. Powszechnie wiadomo, że to naziści i Polacy mordowali Żydów, a Niemcy ich ratowali. Żeby nie było żadnych wątpliwości, że jestem antysemitą, dodam „Żydzi ręce precz od Palestyny!”.

______________________________________________________________________________________________________________

Możesz skorzystać z przycisków prowadzących do innych stron, zawierających inne dzieła: Efemerydy, Zbrodnia na torze łuczniczym i Gdańsk.

Zakres licencji zawiera strona do której prowadzi przycisk Licencje.

Jeżeli masz ochotę podzielić się uwagami na temat przeczytanego tekstu napisz na adres wmatlan@else.com.pl

_______________________________________________________________________________________________________________

Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych

Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła

***** strona domowa Waldemara Matlana *****