Galeria 11

o przyjazni polsko-niemieckiej

(zdjecia z ksiazki Alfreda Wysockiego "Tajemnice dyplomatycznego sejfu")

 

   
 
 
 
   
     

            O przyjaźni niemiecko-polskiej na terenie Wolnego Miasta Gdańska mówi także poniższy fragment z książki "Polki w Wolnym Mieście Gdańsku". Zaczerpnąłem go z opowiadania o Marii Ostrowskiej pod tytułem "Drużynowa z Pszczółek", napisanego przez Mirosławę Walicką. Bohaterka opowiadania opisuje co się jej przydarzyło pewnego dnia:

            "Jechałam po południu do szkoły na zebranie kółka gospodarskiego (obecnie nazywałoby się to kółko ekonomiczne). Za mną do przedziału wszedł mój prześladowca. Zza moich pleców ryknął na przywitanie pasażerów: Heil Hitler i otrzymał taką samą chóralną odpowiedź. Pociąg, jadący z Prus Wschodnich, wiózł w przedziale samych Niemców. W pewnej chwili chłopak odezwał się głośno: czy nie uważacie państwo, że śmierdzi tu ścierwem polskim? Obecni wybuchnęli śmiechem. Pociąg dojeżdżał właśnie do małej stacyjki Skowarcz (Schonwarling), gdy łobuz hitlerowski orzekł: skoro polskie ścierwo śmierdzi, trzeba je wyrzucić. Złapał mnie za kark i wypchnął z pociągu. Za sobą słyszałam słowa podziwu: brawo, brawo synu. Będą z ciebie ludzie, takich nam potrzeba. Hitlerowski drab triumfalnie wychylił się przez okno, wołając do mnie: A nie nudź się tutaj, śpiewaj do wiatru swoje polskie pieśni" (str. 146)

            Polska harcerka nie należała do tchórzy i nie była nastawiona pacyfistycznie do swego prześladowcy, odpłaciła mu tak, jak na to zasługiwał.

            "Wymacała w kieszeni chłodny, metalowy przedmiot. Po przykrej przygodzie, kiedy to hitlerowiec wyrzucił ja z pociągu, poprosiła brata, żeby zrobił jej druciany, przystosowany do jej ręki kastet. Pamiętając słowa brata, że najlepszą obroną jest atak, raptownie odwróciła się w stronę chłopaka i cała siłą pięści uzbrojonej w kastet uderzyła go w twarz.

            "Tego to on się nie spodziewał. Jęknął i zakrył twarz rękoma, bo krew trysnęła mu z nosa. krzyknęłam, że urządzę go solidniej, jeżeli nie zostawi mnie w spokoju, porwałam teczkę i kłusem pobiegłam do domu. Myślałam, że będzie mnie gonił, że będzie chciał mi oddać. Gdzie tam. Stał i stał, zakrywszy twarz rękami. Od tej pory przestał mnie prześladować, a nawet unikał mnie. Spodziewałam się czegoś wręcz innego i długo nie mogłam zrozumieć tego zalęknienia butnego i bezczelnego hitlerowskiego chłopaka. Widziałam jednak później wiele sytuacji, kiedy w jaszczurczym narodzie ginęła buta hitlerowska, ginęła osobista godność, kiedy skomleli, prosząc Polaków o litość"." (str. 147)

_______________________________________________________________________________________________________________

Możesz skorzystać z przycisków prowadzących do innych stron, zawierających inne dzieła: Efemerydy, Zbrodnia na torze łuczniczym i Gdańsk.

Zakres licencji zawiera strona do której prowadzi przycisk Licencje.

Jeżeli masz ochotę podzielić się uwagami na temat przeczytanego tekstu napisz na adres wmatlan@else.com.pl

_______________________________________________________________________________________________________________

Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych

Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła

***** strona domowa Waldemara Matlana *****