Strona Główna
Wstęp
Oświadczenie medium
Plan sytuacyjny
List protestacyjny
R2: Gdańsk o zmroku
R3: Otwarcie orangutana
R4: Pogrzeb Jolki
R5: Siostry Kurczewskie
R6: Debiut Birda
R7: Wariant kameleonowy
R8: Słodki smak agrestu
R9: Gwiazda
R10: Kamienna ściana
R11: Opowiadanie mordercy
R12: Noc jest rozkoszą Bogów
Epilog
Partie szachowe
Efemerydy
Gdańsk
Licencje

 

Jesteś na stronie domowej Waldemara Matlana, na której znajdziesz dzieło pod tytułem:

 

Zbrodnia na torze łuczniczym

 

Poniżej znajduje się pierwszy rozdział książki po tytułem:

  Wariant smoka:

 

Usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je. Na progu stał mój szwagier, Maciek Majkowski, z którym umawiałem się od czasu do czasu na partię szachów. Szwagier był oficerem śledczym w policji.  

- Wejdź. - powiedziałem i podałem mu rękę - Szachy stoją na stole. 

- Cześć. - odpowiedział - Gdzie twoja żona i dziecko? - zapytał i podszedł do stołu. 

- Wyjechały na wakacje. ... Napijesz się piwa?

- Byle tylko było zimne. Kto dziś wykonuje pierwszy ruch? 

 - Ja. - otwierałem piwo w kuchni i kątem oka obserwowałem szwagra. Znałem go zbyt długo, żeby nie zauważyć nieznacznego podniecenia w jego zachowaniu. Objawiało się ono także w zbyt dużej skłonności do reagowania śmiechem na wszelkie nietypowe sytuacje. Jednym słowem: stało się coś ważnego.

Ponieważ spodziewałem się, że wkrótce powie mi, co się stało i będzie zbyt zaabsorbowany, aby zajmować się czymś innym, zaniosłem piwo do pokoju i zacząłem partię szachów najprostszym ruchem; 

1. e2-e4

Szwagier nie zastanawiając się długo odpowiedział: 

1.                     c7-c5

- Prawdę mówiąc, jestem w twojej dzielnicy służbowo. Słyszałeś o morderstwie na torach łuczniczych? – zapytał patrząc mi prosto w oczy. 

Zbaraniałem: 

- Nie. Nie wychodziłem dziś z domu. 

- Szefową klubu łuczniczego przyszpilono strzałą do tarczy. Znalazły ją bawiące się dzieci. Znałeś ją na pewno. 

- Poczekaj trochę, muszę ochłonąć. Jolkę Drzewiecką przyszpilono do tarczy? Czy wiadomo, kto to zrobił? 

Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu patrząc na szachownicę. Kiedy szwagier uznał, że dał mi dość czasu na przyjęcie do wiadomości nieprzyjemnych wieści, zaczął mówić na nowo: 

- Oczywiście nie wiadomo, kto ją zabił. Pomyślałem, że możesz mi opowiedzieć coś o klubie, o jego zarządzie i w ogóle o łucznictwie. Mówiłeś kiedyś, że strzelałeś w tym klubie. 

Zastanowiłem się przez chwilę: 

- Jest to bardzo stary klub łuczniczy. Za komuny wchodził w skład Okręgowego Związku Łuczniczego. Szefem klubu był, od kiedy pamiętam, Ewald Nowakowski, facet nawiedzony na tle łucznictwa. Ewald jest szefem do dziś. Jolka była jego zastępczynią odpowiedzialną za organizację zawodów. Po upadku komuny do zarządu wszedł Jerzy Olbrycht. Spotkałeś go u mnie kilka razy. Ożenił się z Renatą, moją koleżanką ze szkoły. Po upadku komuny Okręgowy Związek Łuczniczy został zlikwidowany, a kluby pozostawione na pastwę losu. Olbrycht uratował klub przed upadkiem dofinansowując go przy pomocy pieniędzy ze swojej firmy "STAR". Klub także został nazwany „STAR”. Poprzednia nazwa "SMOK" zachowała się jako nazwa torów. Ja miałem styczność z tym klubem jako sędzia łuczniczy. Nigdy nie byłem zawodnikiem klubu ... 

- Czy naprawdę? - przerwał mi szwagier - doskonale sobie przypominam jak tłumaczyłeś dzieciom technikę strzału z łuku ... 

- Ty jesteś zawodowo zwichnięty. Czasami strzelaliśmy po zakończeniu zawodów. Wynagrodzenie za sędziowanie zawodów było tak mizerne, że dla nas, młodych ludzi (byłem wtedy studentem), możliwość postrzelania z łuku była dodatkową atrakcją. 

- No i co? 

- Co co? 

- Jak trudno jest laikowi strzelać z łuku? 

- Nie jest zbyt trudno trafić w tarczę. Strzelaliśmy z najmniejszej odległości, z trzydziestu metrów. Na zawodach strzela się także z pięćdziesięciu, sześćdziesięciu, siedemdziesięciu i dziewięćdziesięciu metrów. Mimo tego, że mogliśmy używać tylko najgorsze łuki, po krótkim treningu trafialiśmy w środek tarczy

- Czy Jolka miała wrogów? 

- Nie sądzę. W okresie, kiedy spotykaliśmy się na torach lub w klubie, na pewno nie miała. O ostatnim okresie istnienia klubu, po przejęciu go przez koncern "STAR", trudno mi cokolwiek powiedzieć. 

- A jak układały się stosunki pomiędzy Nowakowskim a Jolką? 

- Poprawnie. To całkiem inne charaktery. Ewald, który doskonale znał obowiązujące przepisy, był odpowiedzialny za całość, za rozstrzyganie wszelkich pojawiających się wątpliwości, za kontakty z innymi klubami. Dopóki nie trzeba było troszczyć się, skąd wziąć pieniądze, Ewald doskonale sprawdzał się na swoim stanowisku, jednakże po upadku komuny klub zszedłby na psy gdyby nie Jurek i jego pieniądze. Ewald nigdy nie był żądny władzy, on był owładnięty łucznictwem. Nie słyszałem, aby w zarządzie klubu wybuchały jakieś kłótnie; Ewald nie kłócił się, tylko działał. 

- Ale to on był odpowiedzialny za finanse, on podpisywał wszystkie kwity. Skąd wziął się Olbrycht i jego pieniądze? 

- Olbrycht nie brzydził się pieniędzmi. Zaczynał jako członek władz Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej i lektor Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Powinieneś wiedzieć lepiej ode mnie, w jaki sposób ludzie starej nomenklatury uwłaszczyli się w przeciągu kilku lat stając się właścicielami połowy miasta. Olbrycht to stara porządna nomenklatura partyjna. 

- Brzmi to ciekawie. A może powodem śmierci Jolki były porachunki o pieniądze. Może prowadzili nieuczciwe interesy? 

- Myślisz, że tak łatwo odróżnić interesy uczciwe od nieuczciwych? ... Ja myślę, że w takim kraju jak Polska, uczciwe interesy w obecnym czasie w ogóle nie są możliwe. Za moich czasów wynagrodzenie sędziego łuczniczego za godzinę pracy było tak niskie, że zgodnie z protokołami zawody trwały o kilka godzin dłużej niż w rzeczywistości. Dodatkowo rozpisywało się zarobek na martwe dusze. Jeżeli do tego dodamy możliwości nadużyć przy wyjazdach na zawody, zgrupowania treningowe itp., to uzyskamy nędzną kwotę, która nie mogłaby stanowić powodu do zabójstwa. 

- Skąd wiesz, że w tym przypadku nie wchodzą w grę większe pieniądze? ... 

- Tak przypuszczam.

Szwagier nie odpowiedział, zamruczał tylko coś pod nosem i zapatrzył się w szachownicę. Gra posuwała się w ślimaczym tempie. Do tej pory zrobiliśmy kilka ruchów: 

2. Sg1-f3         d7-d6

3. d2-d4          c5:d4

4. Sf3:d4         Sg8-f6

5. Sb1-c3

Szwagier zastanowił się przez chwilę i przesunął do przodu pionek g:

- Co my gramy? - zapytał. 

5.                     g7-g6

-  Wariant smoka w obronie sycylijskiej. - odparłem - Przyjrzyj się. Podobno piony d6-e7-f7-g6-h7 przypominają gwiazdozbiór smoka. - interesowałem się historią szachów, znałem pierwsze ruchy wszystkich wariantów partii szachowych, co nie znaczy, że grałem w szachy na wysokim poziomie. Nagle pewna myśl wpadła mi  do głowy: 

- Powiedziałeś, że Jola była przyszpilona strzałą do tarczy? 

- Owszem. 

- A może została zabita przypadkowo. Sprawca przestraszył się i uciekł. 

- Bierzemy pod uwagę taką możliwość, ale to raczej mało prawdopodobne. Myślę, że taką ewentualność wykluczą badania laboratoryjne, które są przeprowadzane w tej chwili. Po zakończeniu badań przedzwonią do mnie i podadzą wyniki. Przebieg wydarzeń był następujący. Po dzisiejszych zawodach prawdopodobnie odbył się trening. Nie przesłuchiwałem jeszcze nikogo w związku z tą sprawą, nie znam szczegółów. Na miejscu przestępstwa znajduje się stara szopa, w której przechowywany jest sprzęt. Szopa była zamknięta na klucz, niczego nie brakowało, nic nie walało się po torach. Morderca zastrzelił Jolkę po zamknięciu szopy. Zamknął ją swoim, dorobionym kluczem lub kluczem Jolki. Klucze Jolki zostały znalezione w kieszeni jej spodni. Poczekajmy na wyniki laboratoryjne, one ustalą kąty nachylenia, siłę strzału itp. Podejrzewam, że na terenie torów kręcił się, kto tylko chciał; w końcu to dzieci znalazły trupa przygwożdżonego do traczy. 

Nasza partia szachów uległa od tego momentu przyspieszeniu. W dwudziestym ósmym ruchu szwagier wykonał posunięcie skoczkiem 

28.                   Sc5-d3+

i uznałem się za pokonanego. Ponieważ z laboratorium nikt nie zadzwonił, szwagier podniósł słuchawkę telefonu i wykręcił numer: 

- Dlaczego nie dzwonicie? Czy macie już jakieś wyniki?

- Już kończymy, poczekaj jeszcze trochę. 

- Nie mam czasu czekać, powiedz, co do tej pory ustaliliście, a oficjalne wyniki przekażesz mi jutro rano w biurze. 

- O. K. Strzał z trzydziestu metrów, oddany przez bardzo silną osobę. Jeżeli była to kobieta, to zawodowa łuczniczka lub wyjątkowa siłaczka. Strzała zawodowego łucznika, ale uwaga, oberwana jedna lotka. 

Szwagier odłożył słuchawkę.

-Z jakiego powodu może się oderwać lotka przy strzale? - zapytał. 

- To proste. Strzała ma trzy lotki, które nadają jej ruch obrotowy. W momencie strzału dwie lotki muszą być skierowane w kierunku majdana, a jedna na zewnątrz. Jeżeli będzie odwrotnie majdan oberwie jedną lotkę. 

- Czy to, że lotka była oberwana, świadczy o tym, że strzelał amator?

- Dokładnie. 

Szwagrowi nie podobała się rysująca się koncepcja przebiegu morderstwa. - Może mamy do czynienia z pedantem, który celowo wykorzystał zniszczoną strzałę. Stosowanie zasady oszczędności sił i środków dobrze świadczy o naszym zabójcy. 

- Może zjemy kolację? - zaproponowałem ponieważ zrobiła się późna pora i poczułem głód. 

- Mam lepszą propozycję - odparł szwagier - przejdźmy się na miejsce zbrodni.

 


Inne moje dzieło o nazwie Efemerydy znajdziesz naciskając na ten przycisk. Jest to książka o świecie, w którym czas biegnie do tyłu.

Strona o Gdańsku, w którym toczy się akcja obydwu książek zaprowadzi czytelnika do stron zawierających felietony na tematy aktualne.

Zapoznaj się ze stroną Licencje i skorzystaj z możliwości wysłania poczty do twórcy tej strony (mailto:wmatlan@else.com.pl).

 


Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych

Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła

 
***** strona domowa Waldemara Matlana *****