Strona Główna
Wstęp
Oświadczenie medium
Plan sytuacyjny
List protestacyjny
R1: Wariant smoka
R2: Gdańsk o zmroku
R3: Otwarcie orangutana
R4: Pogrzeb Jolki
R5: Siostry Kurczewskie
R6: Debiut Birda
R8: Słodki smak agrestu
R9: Gwiazda
R10: Kamienna ściana
R11: Opowiadanie mordercy
R12: Noc jest rozkoszą Bogów
Epilog
Partie szachowe
Efemerydy
Gdańsk
Licencje

 

Jesteś na stronie domowej Waldemara Matlana, na której znajdziesz dzieło pod tytułem:

 

Zbrodnia na torze łuczniczym

 

Poniżej znajduje się siódmy rozdział książki po tytułem:

  Wariant kameleonowy:

 

Następne dni upłynęły jak w transie. Po ulicach chodziły wzmożone patrole policji umundurowanej i w cywilu. Mimo tego matki bały się puszczać dzieci do szkoły. W sklepach stare baby opowiadały o wampirze, który krąży wokół ogrodu zoologicznego. Być może wstał ze starego cmentarza. To kara boska za to, że nie zadbano o cmentarz. Wszystkiemu winni komuniści. Księża też, bo nie prowadzili się zgodnie z przykazaniami boskimi. Dlatego zginął ksiądz Danek, a ksiądz Plastoń za to, że nie przeciwstawił się skutecznie  zagrożeniu. 

Sytuacja parafii Świętej Barbary była nie do pozazdroszczenia. Dwóch księży nie mogło podołać obowiązkom kościelnym. Biskup jednakże, z niewiadomych powodów, nie przysyłał nowych. W tej sytuacji nikt nie był zdziwiony, że mszę żałobną za Renatę odprawił ksiądz spoza parafii sprowadzony przez Olbrychta. Na mszy pojawiło się mnóstwo ludzi. Była także ekipa telewizyjna, która jedną ze swoich kamer ustawiła na zewnątrz, jakby spodziewając się, że następne ciało spadnie z łoskotem z kościelnej wieży. Było to, oczywiście, niemożliwe, ponieważ cały kościół, a zwłaszcza przejście z zakrystii na wieżę było obstawione przez tajniaków. Co najwyżej, ten, który pełnił służbę na wieży, mógł się niechcący pośliznąć i spaść, co także byłoby ważnym wydarzeniem telewizyjnym. 

Szwagier pędził resztkami sił. Przesłuchał już połowę dzielnicy, niemal wszystkich pracowników zatrudnionych w firmach powiązanych z rodziną Kurczewskich, wszystko na darmo. 

Kiedy po pogrzebie Renaty spotkaliśmy się u mnie na partii szachów, zaproponował, żebym rozpoczął grę jakimś normalnym ruchem. Sięgnąłem po pionek stojący przed królówką: 

1. d2-d4

a on odpowiedział: 

1.                     d7-d5

co po następnych ruchach:

2. c2-c4           e7-e6

oznaczało nie przyjęty gambit hetmański. 

- Józef Kurczewski robi wrażenie silnego człowieka - powiedział szwagier - widziałeś jak mocno trzymał się na pogrzebie. Jednocześnie podtrzymywał, dosłownie i na duchu, zapłakaną żonę. 

- To marynarz. Musisz wziąć pod uwagę, że marynarze to pozerzy, zakłamani hipokryci, bez względu na to jaką funkcję pełnią na statku. Po pierwsze: szczyt kariery marynarza, to ganiać majtków na i pod pokładem. Po drugie: marynarze to kłamcy. Kiedy mat popił sobie i przestawał kontrolować co mówi, to nawet nam, kilkunastoletnim szczeniakom opowiadał o swoich seksualnych podbojach w dalekiej Brazylii, na plażach, gdzie powietrze jest naładowane seksem, a seniority przychodzą do marynarzy i oddają się za darmo, jeżeli przez dwa dni nie miały mężczyzny. Z jego opowiadań wynikało, że Brazylijki nie potrafią żyć bez seksu i prowadzą pamiętniki, w których wklejają zdjęcia marynarzy wyrwane z ich książeczek marynarskich. Jeżeli będziesz kiedyś w Brazylii  poproś pierwszą napotkaną senioritę o pamiętnik; znajdziesz w nim zdjęcie Józefa Kurczewskiego. 

- Stary! Nie rozśmieszaj mnie. 

- To prawda, podobne opowieści snują "marynarze", których najdłuższy rejs kończył się w hamburskiej spelunie na piwie. Każda kurwa za sto dolarów pozostaje dla nich na całe życie najpiękniejszą senioritą. Nigdy nie spotkałeś marynarza, który wraca do pływania przed emeryturą po kilkunastu latach spędzonych na lądzie? On tylko po to wyrusza na morze, żeby ostatni raz spróbować jak smakuje kurwa w śmierdzącej spelunie portowej. W domu jest kochanym, wiernym mężem i doskonałym ojcem. Jednakże nie daj się zwieść. Przez cały czas myśli o swoich kurwach. 

- A co powiesz o starej Kurczewskiej. Jak ona to wytrzymuje. 

- Kurczewska jest osobą towarzyską, więc nie ma z tym problemu. W okresie, kiedy jej dzieci były młode, przeżywali z mężem drugą miłość. W tym domu było po prostu przyjemnie. 

- W takim razie powiedz coś jeszcze o dziewczynach. 

- Dziewczyny były ostre. Obie. Ale prawie wszystko już ci o nich opowiedziałem. Renata była starsza o dwa lata, i Teresa dogoniła ją w szkole średniej. Jak widzisz inteligentne nie były, i nie z inteligencji płynęła ich moc. Renata była bardziej wyrafinowana, chłopak interesował ją o tyle, o ile zdołała go w sobie rozkochać. Kiedy już robił ślimacze oczy, Renata przestawała zajmować się nim. Żadna tam długotrwała miłość. Ile łebków nacierpiało się przez to. Szczególnie wytrwały, ze swoją nieszczęśliwą miłością był Danek, skończył w klasztorze. 

Teresa była bardziej opiekuńcza, ludzka i przede wszystkim czuła. Kochając ją można było czuć się bezpiecznie. Teresa dostrzegała w partnerze człowieka i nie traktowała go tak instrumentalnie jak Renata. 

- A ich mężowie? 

- Renata pierwsza wyszła za mąż. Olbrycht jako działacz partyjny, lektor komitetu wojewódzkiego, a poza tym prezes spółdzielni mieszkaniowej, był korzystną partią dla panny z dobrego domu. Tacy faceci jako pierwsi zakładali prywatne firmy i całkowicie zgodnie z obowiązującym prawem przejmowali mienie spółdzielni i przedsiębiorstw państwowych. Teraz są właścicielami dobrze prosperujących firm i nic im nie można zrobić. Co więcej, to oni stanowią przodującą warstwę społeczeństwa i od nich zależy dalszy rozwój tego kraju. Teresa wyszła za mąż dopiero wtedy, kiedy zaszła w ciążę. Markowski nie jest tak wygadany i przebojowy jak Olbrycht, jednakże i on znalazł swoje miejsce w walce o lepsze jutro. O lepsze jutro dla siebie, oczywiście. Podczas stanu wojennego nauczył się handlu, unikania płacenia podatków i ceł, później jako były prominentny działacz solidarnościowy nie miał żadnych oporów w przejmowaniu byłego mienia partyjnego i wspomaganiu go kapitałem zagranicznym. Doskonale wiesz jak ten były działacz związków zawodowych traktuje teraz swoich pracowników. Zarówno u Olbrychta jak i u Markowskiego nie mają oni żadnych praw. Liczy się tylko interes. Oni ciężko pracują, ale już za parę lat w ogóle nie będą prowadzili firm; wyrwane społeczeństwu pieniądze powędrują na giełdę, a nasi burżua co najwyżej założą wspólny burdel dla własnej przyjemności. Jeżeli już go nie prowadzą. 

- Z tego widać wyraźnie, że w życiu nie ma miejsca na młodzieńcze ideały; w życiu liczą się tylko pieniądze i kurwy. 

Przyznałem szwagrowi w duchu rację; jego sytuacja moralna też była nie do pozazdroszczenia. Nieślubne dziecko, wynik jakiegoś współżycia gdzieś tam w Szczytnie podczas studiów. Głośno jednak nic nie powiedziałem, bo po co. 

- Dlaczego nie poszedłeś na stypę? - zapytał szwagier 

- Nie poszedłem, bo takie imprezy mnie nie bawią. Pójdę jutro do Kurczewskich w odwiedziny. Na pewno wszyscy będą razem. Jeżeli nie będą się kłócić, to będzie odpowiedni sposób złożenia czci nieboszczce i jej rodzinie.

- A kłócą się? 

- Straszliwie. Nie potrafią się opanować. Życie jest nerwowe, interesy jeszcze niepewne, sytuacja polityczna zmienna. 

Gra wybitnie nam się nie kleiła. Ostatnim posunięciem wykonanym w iście szachowym tempie był mój ruch: 

9. 0-0-0

Szwagier powiedział - Przerwijmy tą grę, albo zakończmy remisem. Takie remisy są podobno popularne wśród arcymistrzów, którzy kończą grę tak szybko, ponieważ nie chcą tracić sił przed czekającymi ich ważniejszymi partiami. 

- Zgoda. Niech będzie remis. 

- A jaki wariant graliśmy? - zapytał szwagier. 

- Nie wiem, ale sprawdzę w encyklopedii szachowej i powiem ci jutro. Przyjdziesz jutro? 

- Postaram się. Jak zwykle koło szóstej. 

- No to cześć. Do jutra. 

- No cześć.


Inne moje dzieło o nazwie Efemerydy znajdziesz naciskając na ten przycisk. Jest to książka o świecie, w którym czas biegnie do tyłu.

Strona o Gdańsku, w którym toczy się akcja obydwu książek prowadzi do stron, na których znajdują się felietony na tematy aktualne.

Zapoznaj się ze stroną Licencje i skorzystaj z możliwości wysłania poczty do twórcy tej strony (mailto:wmatlan@else.com.pl).

 


Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych

Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła

 
***** strona domowa Waldemara Matlana *****