Strona Główna
Wstęp
Oświadczenie medium
Plan sytuacyjny
List protestacyjny
R1: Wariant smoka
R2: Gdańsk o zmroku
R3: Otwarcie orangutana
R4: Pogrzeb Jolki
R5: Siostry Kurczewskie
R6: Debiut Birda
R7: Wariant kameleonowy
R9: Gwiazda
R10: Kamienna ściana
R11: Opowiadanie mordercy
R12: Noc jest rozkoszą Bogów
Epilog
Partie szachowe
Efemerydy
Gdańsk
Licencje

 

Jesteś na stronie domowej Waldemara Matlana, na której znajdziesz dzieło pod tytułem:

 

Zbrodnia na torze łuczniczym

 

Poniżej znajduje się ósmy rozdział książki po tytułem:

  Słodki smak agrestu:

 

Następnego dnia rano poszedłem do Kurczewskich. Pani Jasia krzątała się po kuchni sprzątając po śniadaniu. Mat wyszedł do komórki. W pokoju zastałem Teresę, Olbrychta, Markowskiego i Hanesa. 

Hanes to facet o słusznej budowie ciała, w dużych okularach. Nawet w pracy nie nosił marynarek i krawata, a jego spodnie często pozbawione było kantów, ale nikt nie śmiał mu tego zarzucić. Niektórzy mówili po cichu, że jego ubiór, dżinsy i pomięte koszule, jest nieodpowiedni do wieku i stanowiska, jednakże on nie zwracał na to uwagi. Zawsze miał własne zdanie i robił swoje.

Olbrycht ochrzaniał kogoś przez telefon komórkowy z właściwą sobie pogardą: - Nie może tak być, że ty powiesz, że nie dostarczysz towaru? ... Ale nie pierdol, to trzeba się było zapytać zastępcy dyrektora, albo głównego księgowego .... Ale, nie tłumacz się, co to znaczy, że nie jesteśmy w stanie? ... jak to nie jesteśmy w stanie ... dostarczyć towaru? ... My zawsze jesteśmy w stanie, nawet jak nie ma towaru, ty nie możesz mówić, że nie jesteśmy w stanie ... Jeszcze raz ci powtarzam, nie ma takiego tekstu! Nic mnie to nie obchodzi ... Spieprzyłeś sprawę ... Ty nie jesteś od tego, żeby decydować, co jesteśmy w stanie ... Co ty wiesz? Ty nic nie wiesz! Gówno wiesz! ... Wyłącz się, i żeby mi to było po raz ostatni, ... ale, nie tłumacz się, Cześć. - Odłożył aparat komórkowy - To dupek. Ciul. Hanes, wywalimy go na zbity pysk. 

Hanes nie odzywał się niepotrzebnie, czekał na jakieś rozsądne pytanie, na które będzie mógł rozsądnie odpowiedzieć. 

Markowski był podenerwowany. Dał znać Hanesowi, żeby wyszli do ogrodu. Widocznie także miał sprawę do niego, ale nie chciał rozmawiać w obecności Olbrychta. 

Telefon komórkowy zadzwonił ponownie. Olbrycht znowu zaczął ochrzaniać kogoś przez telefon - Nie zawracaj mi głowy, może mam przyjechać i pokazać ci jak to się robi? ... Nie miałeś prawa powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie dostarczyć towaru. ... To mnie nie obchodzi, dostarczysz mu towar, albo szukaj sobie innej pracy, ... dostarczysz mu towar, bo ja mu tak obiecałem. ... 

Teresa siedziała wtulona w kącik kanapy, po policzkach spływały łzy. Popatrzeliśmy sobie w oczy. W takich warunkach nie można było spokojnie rozmawiać. 

- Chodźmy na górę - wskazała schody w przedpokoju. 

Na górze były tylko dwa pokoiki i duży taras. W jednym z nich mieściła się sypialnia rodziców, a drugi należał do sióstr, kiedy jeszcze tu mieszkały. Wersalka, wtulona pod spad dachu. Jakiś stolik, szafa i szafki z podręcznymi książkami. Ten sposób budowania wynikał z konieczności wypełnienia komunistycznych norm, według których powierzchnia mieszkaniowa dla jednej rodziny nie powinna przekraczać stu metrów kwadratowych. 

Usiedliśmy na kanapie.

- Czuję, jakby minęła cała epoka - powiedziała – I czuję, że jest już za późno, aby cokolwiek zmienić. Wszystko minęło bezpowrotnie, to już koniec. 

- Taki nastrój jest normalny w twojej sytuacji. Czas leczy rany, minie pierwszy żal i będziesz się czuła lepiej. 

- Nie chodzi o nastrój, chodzi o fakty, do których można dzisiaj wrócić, których można się uczepić. Wszystko splugawione ... Wszystko, co pozostało i otacza nas, wystawia nam haniebne świadectwo. Naprawdę nic nie zostało, pokaż mi jakieś wielkie, szczere i czyste uczucie, które może jeszcze nas odmienić. 

- No cóż. ... życie nauczyło nas, że nie jest strumieniem wzniosłych uczuć, tylko walką o przetrwanie. 

- O przetrwanie za wszelką cenę ... I zawsze po latach okazuje się, że cena była za wysoka ... - łzy znowu zaczęły cieknąć jej po policzkach. 

Położyłem moją dłoń na jej policzku, co spowodowało nową fontannę łez. Położyłem dłoń nie bez przyczyny. W ten sposób, gładząc jej policzek dłonią i przemawiając do niej czule, zdobyłem kilkanaście lat temu jej pierwszy pocałunek. W tych gestach było niewątpliwie napięcie, chociaż moje dłonie nie były takie gładkie jak kiedyś, a jej policzki, smarowane przez lata nawilżającymi kremami także straciły swoją dawną jędrność. 

- Nie wygramy z czasem. - szepnąłem - Nic już nie możemy sobie dać, chociaż zabraliśmy sobie wszystko. Możemy brać życie tylko takie, jakie jest i nie możemy pozwolić sobie na słabość. 

- Jak dopust Boży - powiedziała. 

- Niemal tak jak dopust Boży. 

Przez drzwi na taras, który znajdował się nad werandą, słychać było kłótnię pomiędzy Olbrychtem, a mężem Teresy; niekiedy przebijały się słowa Hanesa.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, a potem naładowani nową energią potrzebną do życia zeszliśmy po schodach na dół. Olbrycht wykrzykiwał właśnie, że jeżeli Markowski wreszcie nie odczepi się od niego, to przypieprzy mu w łeb "tym kameleonem". Teresa poszła do kuchni do matki, a ja do ogródka, żeby spróbować agrestu. Agrest był smaczny. I kiedy objadałem się nim jak dziecko, myślałem o tym, co się tało. O tym jak mało i jak wiele potrzeba człowiekowi do szczęścia. Wystarczy jeden czuły gest, miłe słowo wypowiedziane we właściwym momencie, wystarczy zrobić lub powiedzieć to, czego druga osoba właśnie oczekuje ,żeby zdobyć ją na całe życie, ... żeby oszukać ją na całe życie ... Podobnie przy pomocy socjotechniki można oszukiwać całe narody dając im chleb i igrzyska, a one pójdą na śmierć. Oszukiwać ludzi. Ludzie, a zwłaszcza kobiety, uwielbiają być oszukiwani. 

Najadłem się agrestu, umyłem ręce w strumyku i wróciłem z powrotem do domu. Kurczewski w dalszym ciągu przebywał w komórce. 

W kuchni nie było nikogo. W pokoju na fotelu siedział Markowski, a tak właściwie trup Markowskiego. Na szyi miał zaciśnięty kolorowy pasek od damskiej sukienki. 

Zadzwoniłem na komisariat. Pierwszy zjawił się szwagier. W oczach miał obłęd. W międzyczasie mat przyszedł z komórki, a pani Jasia ze swojego pokoju, w którym zdrzemnęła się na chwilę. Nie było Teresy i nikt nie wiedział, dokąd poszła. Ja siedziałem na schodach w sieni i nie śmiałem nikomu spojrzeć w oczy, Mat i Pani Jasia miotali się po pomieszczeniach, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. Szwagier kazał im pójść do pokoju na górze i czekać na zakończenie wizji lokalnej. Sam pałętał się po całym pokoju i przeszkadzał śledczym w dokonywaniu pomiarów i zdejmowaniu odcisków palców. Wchodził na werandę, otwierał i zamykał wszystkie drzwi, patrzył na taras, wracał, oglądał meble i uważnie przypatrywał się ciału. 

- Ty go znalazłeś? - zapytał mnie z nagła. 

- Ja. 

- Opowiedz jak to było. 

- To prywatna rozmowa, czy oficjalne przesłuchanie? 

- Na przesłuchanie dostaniesz wezwanie na jutro. - powiedział szwagier po chwili zwłoki. 

- Wracałem z ogrodu. Wszedłem do pokoju. Nikogo nie było. Było tylko ciało. 

- Mamy skurwysyna. Już się nie wymknie. Kto tu był od rana. 

- Oprócz domowników, wliczając w to Olbrychta i Teresę, tylko ja i Hanes. 

- Czy byłeś w tym pomieszczeniu przez cały czas. Czy przez ten czas, kiedy byłeś w ogródku, mógł przyjść tu także ktoś inny. 

- Mógł. 

Wtedy do pokoju weszła Teresa i szwagier musiał siłą powstrzymać ją przed dotknięciem denata. Płakała na rękach sywagra dopóki rodzice nie zeszli na dół i nie zabrali jej ze sobą na górę. Szwagier pozwolił wejść Teresie do pokoju i pożegnać się z mężem dopiero po wykonaniu pomiarów i  zdjęć. Mnie ujął silnie za ramię i wyprowadził z pokoju. 

- Już się chuj nie wywinie! Pięć trupów i coraz to mniej podejrzanych. - Tą wypowiedzią zdziwił mnie, ponieważ nie słyszałem dotąd z jego ust, aby ktokolwiek był podejrzany. - Ustaw szachy na szóstą.


Inne moje dzieło o nazwie Efemerydy znajdziesz naciskając na ten przycisk. Jest to książka o świecie, w którym czas biegnie do tyłu.

Strona o Gdańsku, w którym toczy się akcja obydwu książek prowadzi do stron, na których znajdują się felietony na tematy aktualne.

Zapoznaj się ze stroną Licencje i skorzystaj z możliwości wysłania poczty do twórcy tej strony (mailto:wmatlan@else.com.pl).

 


Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych

Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła

 
***** strona domowa Waldemara Matlana *****