Data: 10 maj 2006 r.

Dział: Historia

Temat: XII w.

Rozwinięcie: Kobieta w XII w.

            Książkę o podobnym tytule, a mianowicie "Damy XII wieku" napisał Georges Duby. Zawsze interesowało mnie, w jaki sposób kształtowały się sprawy damsko-męskie. Czytałem na ten temat doskonałą książkę opisującą życie seksualne w starożytnej Grecji oraz kilka książek popularno-naukowych o Eskimosach, Murzynach (pardon! Afrykanach) i muzułmanach. Na temat zycia seksulanego wczesnych chrześcijan - biała plama, tak jakby wzajemne relacje pomiędzy mężczyzną i kobietą były w naszej (to znaczy chrześcijańskiej) kulturze niezmienne od co najmniej dwóch tysięcy lat. Nic podobnego. Uważna lektura pokazuje, że obowiązują one od stu, no może dwustu lat, a przedtem bliższe były starożytnej Grecji niż współczesnej Europie.

            Otóż w XII w. żona potrzebna była jedynie po to, aby przetrwał ród, a małżeństwo było rodzajem kontraktu handlowego. Kobiety uważano za naczynie szatana, które tylko przeszkadzało w zachowaniu świętości. Oto Wilhelm Longue-Epee (syn Rollona - pierwszego Normana na francuskim tronie) - męczennik i święty, który od dzieciństwa dążył do doskonałości duchowej. Poświęcił Chrystusowi młodzieńcze lata, marzył by zostać mnichem, postanowił podporządkować się rygorom czystości, to znaczy, nie mieć żony. Jednakże pod wpływem perswazji poddanych, zgodził się ożenić, aby jako władca, spłodzić syna i swojego następcę.

            "Zrezygnuj z twego ślubu. Dla nas i dla ciebie jest rzeczą konieczną, by z twego nasienia narodził się wspaniały władca, potrzebujemy twego nasienia". (str. 153)

            Było to wielkie poświęcenie ze strony władcy, ponieważ jak wielu rycerzy obcujących na codzień z innymi rycerzami, nabrał zamiłowania do młodych chłopców.

            Domostwo średniowiecznych seniorów niewiele różniło się od domostwa starożytnych Greków, czy Rzymian. Ośrodkiem, wokół którego wszystko się kręciło, był pan domu - senior.

            "Budowla ta (...) była podzielona na dwie części; jedną z nich przeznaczono specjalnie dla kobiet. Istotnie, ówczesne społeczeństwo czuwało, by element męski i żeński były dokładnie oddzielone, każdy na swoim miejscu, o czy świadczy podjęta około roku 1195 przez hrabiego Guines decyzja, by chorych płci obojga umieścić w dwóch różnych leprozoriach. Tak więc główne piętro było podzielone. Z jednej strony kwatera mężczyzn, szeroko otwarta przestrzeń biesiadna, sala, w której senior przyjmował gości, zasiadał w całym swoim majestacie, jadał i dawał jeść innym; w niej jego towarzysze i słudzy wieczorem kładli się spać. Z drugiej kwatera kobiet, zamknięta, zorganizowana wokół "wielkiej komnaty", wokół łoża, "w którym śpią razem pan i dama", tego "tajemnego pomieszczenia", z którym sąsiadowały klitki dla pokojówek, sypialnia małych dzieci i specjalny pokoik dla osesków; wreszcie na wyższym piętrze, nad tym gniazdkiem przystosowanym do legalnej prokreacji i pełnej troski hodowli potomstwa seniora, pomieszczenie, w którym wraz z nadejściem nocy "były zamykane, jak należy" panny - córki seniora, jego rycerzy i kapłanów. Tak oto wyglądało gineceum. Kobiety w zasadzie przekraczały jego granice tylko po to, by udać się do kaplicy, do loggii, gdzie toczyły się rozmowy, albo do wielkiej sali przy świątecznych okazjach, by puszyć się tam w blasku swoich klejnotów, wyłącznie za zgodą pana domu." (str. 187-188)

            Co do części męskiej, to proszę się udać na wycieczkę do zamku malborskiego, gdzie przewodnicy pokazują przepiękną komnatę rycerską, komnatę wysoką, nie ogrzewaną, gdzie rycerze sypiali na ziemi. Nic dziwnego, że było im zimno i ogrzewali się własnymi ciałami, co niejednokrotnie prowadziło do homoseksualizmu.

            Idźmy dalej:

            "W rzeczywistości bariery te były w wysokim stopniu nieszczelne. Większość spośród licznych kobiet, które mieszkały w domu, z trudem mogła umknąć męskim żądzom. "Wielka komnata" nie była z całą pewnością jedynym miejscem spółkowania, a dama - jedyną kobietą, która rodziła w domu. Lambert nie mówi ani słowa o zwyczajnych służących, z którymi nagminnie zabawiali się domownicy, ale wspomina o kilku kobietach, które panowie obu domów darzyli szczególnymi względami (...) zarówno w zamku Ardes, jak i w zamku Guines - hrabia Baldwin II pozostawił, umierając, dziesięcioro dzieci ślubnych, ale według kroniki z Ardes jeszcze dwadzieścia troje nieślubnych, które także opłakiwały go podczas pogrzebu - pan domu był otoczony konkubinami, tak jak diukowie Normandii dwieście lat wcześniej." (str. 188)

            Tu kilka uwag:

            a) stan faktyczny był więc podobny do tego, który panował w starożytnej Grecji: żona w domu do rodzenia dzieci, konkubiny do rozkoszy i jeszcze do tego prostytucja i pedofilia;

            b) duża ilość dzieci ślubnych powodowała, że ożenić wolno było się tylko pierworodnemu, aby nie dopuścić do parcelacji własności, pozostali synowie pozostawali w stanie bezżennym, chyba, że wraz z żoną nabywali królestwo; inną metodą nabycia własności były wyprawy krzyżowe;

            c) podobny układ domu istniał w pałacu Katarzyny II, z tą jedynie różnicą, że to Katarzyna pełniła rolę władcy;

            I idziemy dalej. Spowiedź uszna, którą stosują katolicy, to kwestia ostatnich ośmiuset lat, a wzięła się z nieposkromionej chęci duchownych do kontrolowania tego, co czynią wierni. Nie ma w tym względzie żadnych wątpliwości. Pierwotna spowiedź to rodzaj kablowania na sąsiadów. Duchowni wprowadzili ją po to, aby skutecznie eliminować grzechy. Oto biskup Ratbot żąda dla siebie zeznań grzeszników.

            "Tutaj jednak pytania są stawiane w zupełnie inny sposób. Nie przez księdza skruszonemu grzesznikowi, ale przez biskupa wybranym w każdej parafii siedmiu mężczyznom, siedmiu przysięgłym "dojrzałym, obyczajnym i prawdomównym". Stoją oni przed obliczem dostojnika, który upomina ich: "Nie będziecie składać przysięgi przed człowiekiem, ale przed Bogiem, waszym Stwórcą (...). Czuwajcie, by niczego nie zataić, by nie ściągnąć na siebie potępienia za grzechy innych". Otóż to, grzech innych, a nie ich własny". Nie oczekuje się od nich, że będą drążyć własne sumienie i wyznawać własne przewiny. Muszą ujawnić to, co wiedzą, co widzieli, usłyszeli o winach popełnionych w swoim otoczeniu, w swojej społeczności. Teraz biskup wypytuje: "Czy w tej parafii było zabójstwo? ojcobójstwo? (...) Czy nie ma kogoś, kto ośmielił się wyśpiewywać koło kościoła te paskudne piosenki, które budzą śmiech?" I tak następuje po sobie osiemdziesiąt dziewięć pytań, które także przechodzą od najbardziej oczywistych zbrodni, zbrodni krwawych, plamiących całą ludność, do najbardziej intymnych wykroczeń natury seksualnej i pomniejszych oznak braku szacunku wobec Sacrum." (str. 237-238)

            Kościół stosował więc narzędzie, zwane obecnie checklistą, które stosowane jest wtedy, gdy do wykonania zadania deleguje się niewykształconego asystenta, na przykład, do badania podatków. Asystent przynosi specjaliście checklistę wypełnioną na podstawie odpowiedzi pracowników klienta, a specjalista, korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia, stara się wyłapać błędy klienta.

            Checklista dla kobiet była dłuższa niż checklista dla mężczyzn, składała się z dodatkowych pięćdziesięciu pytań. Kobieta to narzędzie grzechu, przecież.

            Mężczyzna był panem i władcą swojej żony. Oto przyrzeczenie żony i męża, gdy jakiś biskup ich pogodził. Mąż miał powiedzieć:

            "Będę cię odtąd trzymał tak jak według prawa mąż powinien trzymać swoją żonę, miłując ją i we właściwym posłuszeństwie; nie porzucę jej nigdy i nie wezmę sobie innej, póki ona żyje" (str. 246)

            A żona składała taką przysięgę:

            "Odtąd będę go miała i będę go brała w ramiona (takie postępowanie przystoi dobrej małżonce, przymilnej, pocieszającej, rozweselającej, uległej Tetydzie u stóp władczego Jupitera z brązu), i będę jego poddaną, posłuszną jego służebnicą, w miłości i obawie, jako że według prawa żona winna być poddaną męża. Nie porzucę go i za jego życia nie zwiążę się z innym mężczyzną i w małżeństwie czy w cudzołóstwie" (str. 246)

            Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego kobiety nie występują przeciwko kościołowi. Przecież on zawsze występował przeciwko nim. Z Biblii wywodzi się antysemityzm, seksizm, rasizm, nie mówiąc o nietolerancji religijnej. Powszechna indoktrynacja to klucz do sukcesu księży.

            Księża i bogobojni pustelnicy nie potrafią się oprzeć pociągowi seksualnemu, wobec czego za to, co uważają za swój upadek, oskarżają kobiety. W innym przypadku nie da się i zachować cnoty (oddania Bogu) i równocześnie wytłumaczyć zwierzęcego seksu. To one winne! Ponieważ ja nie potrafiłem się im oprzeć! Kusicielki! Narzędzia szatana!

            Prostytutki to zło konieczne. Są pożyteczne.

            "(...) miasto, jego podejrzane dzielnice nawiedzanie przez profesjonalistki (...) jako osoby świadczące usługi, trudniące się "rzemiosłem" i spełniające pożyteczną, a nawet zbawienną rolę, gdyż potrzebne są wszystkim mężczyznom trawionym płomieniem żądzy. Kupowanie ich usług, by odzyskać sposób - orzekają - to grzech powszedni. Prawdę mówiąc, nie zagrażają one mężczyznom z eleganckiego towarzystwa, którzy jawnie okazują im pogardę." (str. 269)

            Pasterki to kobiety dla rycerza, a właściwie nie kobiety, tylko przedmioty żądzy, które nie mogą odmówić, bo nawet jeżeli by chciały, to rycerz i tak je weźmie. Cat-Mackiewicz, w jednej ze swoich wspaniałych książek, pisze jak to jeden z najsłynniejszych polskich rycerzy stracił życie, ponieważ wdrapał się na stóg siana do uroczej pasterki, a ona nie życzyła sobie jego zalotów i zepchnęła go nogą z drabiny. Odległy pogłos tych zwyczajów stanowiących, że włościanka nie może odmówić rycerzowi (szlachcicowi) pobrzmiewa nawet w wierszu Boya. Cytuję z pamięci: "Na wieś gdy się człek dobędzie chcąc odetchnąć życiem zdrowszem, słyszy "Kaśka, jagze będzie względem tego co i owsem"".

            Trzeci rodzaj kobiet:

            "Częściej jednak kuszący owoc narzuca się oczom w domu, w obszernym szlacheckim domostwie, pełnym kobiet "wolnych", łatwo dostępnych, których przywłaszczenie sobie nie jest wielką winą: nie stanowi ono cudzołóstwa. Za wzięcie ich lub za masturbację w księgach pokutnych grozi taka sama kara. Dla młodych chłopców niebezpieczne są służące. Dla starszych - owe dziewice, które prawo gościnności, jeśli wierzyć powieściom, nakazywało oddawać  do dyspozycji przejezdnym błędnym rycerzom. Albo też - i to już jest sprawa poważna - pani domu. Zazwyczaj w żywotach świętych bohater w młodości zmuszony był stawić czoła atakom rozpalonych matron." (str. 269)

            Kościół musiał połączyć w jedno czyste małżeństwo i brudną, grzeszną kopulację, ponieważ z rodziny uczynił podstawową komórkę społeczną. Małżeństwo stało się sakramentem, a wszelkie stosunki przedmałżenskie i pozamałżeńskie grzechem śmiertelnym.

            "Alain z Lille pokusił się o to. "Zgódźmy się - mówił - że małżeństwo nie może zostać skonsumowane bez spółkowania. Jednakowoż spółkowanie nie zawsze jest grzechem, gdyż sakrament sprawia, że stosunek cielesny nie jest grzechem ciężkim, a nawet nie jest wcale grzechem". Pod warunkiem, że podczas tego stosunku ani jedno, ani drugie z partnerów nie straci głowy, nie pozwoli się ponieść rozkoszy, pod warunkiem, że każde z nich powściągnie się. Powściągliwość. (...) Alain z Lille powtarza za świętym Hieronimem: ten, "który kocha swą żonę zbyt namiętnie, jest cudzołożnikiem". Małżonkowie są obowiązani spłacić "dług", ale, o ile potrafią, nie czerpiąc zeń rozkoszy: grzech tkwi w rozkoszy. Jest grzechem - stwierdza Piotr Lombardczyk - oczekiwać od własnej żony rozkoszy, jakiej zaznaje się w ramionach ladacznic; wstrzemięźliwość, wysiłek by zachować powściągliwość, zacierając lwią część zła, a to, co zeń pozostaje, może być odkupione dzięki długiej pokucie." (str. 313)

            I na tej hipokryzji utrzymuje się katolicka teoria rodziny. Praktyka rozmija się z wzorcem za sprawą prostytucji i wzrastającego uświadomienia, a przeciętny katolik nie zdaje sobie sprawy, że jest hipokrytą ponieważ co innego wyznaje, a co innego czyni. Ta religia tak ma: hipokryzja jest nieodłączną cechą jej istnienia.

30 styczeń 2008 r. - z informacją o przyczynach spowiedzi usznej w kościele katolickim koresponduje inna informacja zaczerpnięta z książki Władysława Kopalińskiego pod tytułem "Od słowa do słowa". Otóż mnisi w swych klasztorach nie mieli co robić, więc zajmowali się różnymi pożytecznymi rzeczami jak warzenie piwa, produkcja serów, ciesielka, układanie mozaik, filozofia i tak dalej. Nie musząc zabiegać o codzienne utrzymanie, mieli dużo wolnego czasu, co powodowało, że mieli duże sukcesy, jeżeli tylko chciało im się wziąć za cokolwiek. Proszę sobie uświadomić, że wśród wielu wynalazków, które są dziełem przedstawicieli kościoła, nie ma druku. Dlaczego?

            "Pierwsza książka Gutenberga jest kopią Wulgaty (...) Około roku 1500 istniało już 30 wydań Biblii w żywych językach europejskich, głównie niemieckim, a pod koniec XVI w. wszystkie narody w Europie mogły już czytać Biblię we własnym języku. Przekłady te złamały monopol Kościoła katolickiego w nauczaniu religii." (str. 43)

            Otóż nigdy nie leżało w interesie Kościoła, aby owieczki były za mądre, gdyż stado baranów daje się łatwiej prowadzić. Stąd brak zainteresowania drukiem, który musiał upowszechnić biblię wśród ludu, stąd palenie książek, indeks ksiąg zakazanych i tak dalej.

_____________________________________________________________________________________________________________

Możesz skorzystać z przycisków prowadzących do innych stron, zawierających inne dzieła: Efemerydy, Zbrodnia na torze łuczniczym i Gdańsk.

Zakres licencji zawiera strona do której prowadzi przycisk Licencje.

Jeżeli masz ochotę podzielić się uwagami na temat przeczytanego tekstu napisz na adres wmatlan@else.com.pl

_______________________________________________________________________________________________________________

Wszelkie prawa zastrzeżone, a w szczególności odtwarzanie, wystawianie, wykonywanie, reprodukcja, recytacja, adaptacja, przeróbka, aranżacja, przekaz, rozpowszechnianie, publikacja, wprowadzanie do obrotu, publiczne udostępnianie oraz korzystanie z wszystkich innych pól praw autorskich i pokrewnych

Zakazuje się usuwania lub zmiany jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło lub autora oraz informacji o warunkach eksploatacji dzieła

***** strona domowa Waldemara Matlana *****